Urlopowy rekonesans Gran Canarii

Trochę czasu już upłynęło, ale w końcu mam chwilę by napisać coś o urlopie, który spędziliśmy całą rodziną na Gran Canarii. Dla mnie był to drugi pobyt w tym miejscu, ale Gosia i dziewczynki nigdy tam jeszcze nie były. Wypadało w końcu pokazać gdzie zamierzam je „porwać” na resztę życia:)

Jak już mamy w zwyczaju, nie skorzystaliśmy z oferty żadnego z biur podróży. Zorganizowaliśmy wszystko sami (Momondo + AirBnB). I tak chyba jest najfajniej. Nie było co prawda AllInclusive, ale za to nic nas nie goniło i wszystko robiliśmy według własnego planu, a nie pod dyktando terminarza posiłków w hotelu.

Za cel podróży obraliśmy sobie San Agustin. Bliskość wydm Maspalomas była jednym z kluczowych kryteriów wyboru tej lokacji. Jak wiadomo, na południu wyspy jest też lepsza pogoda, a jest to tym istotniejsze, że lecieliśmy tam w listopadzie, a jest to podobno miesiąc z najgorszą pogodą w regionie. Na szczęście nie było tak źle i mieliśmy naprawdę sporo słońca. Co prawda zdarzały się pochmurne chwile, ale i tak nie ma co narzekać przylatując z naszej zimowej aury:)

Na wyspie spędziliśmy tydzień. W większości rozkoszowaliśmy się plażą i słońcem. Z innych form spędzania czasu skorzystaliśmy tylko na rzecz zajrzenia do „stolicy” wyspy Las Palmas oraz do podziwiania widoku z najwyższego szczytu jakim jest Pico de Las Nieves. I właśnie… podziwiania widoku. To zdecydowanie za duże słowo. Akurat tego dnia gdy się tam wybraliśmy nic kompletnie nie było widać 🙂 Chmury były nisko i nie było widać nic dalej niż na 10 metrów. Wierzymy więc na słowo, że widok z góry jest piękny 🙂

Spędziliśmy super czas, odpoczęliśmy od codzienności. Może nie zobaczyliśmy za wiele, ale nie o to tym razem chodziło. Jeszcze zdążymy pozwiedzać jak już będziemy tam na stałe. Wcześniej chcemy jeszcze zwiedzić pozostałe wyspy… a może bardziej spodoba nam się na innej? Może Fuerta albo Teneryfa? Zobaczymy… w lipcu lecimy na Costa del Sol… w podróż poślubną do Estepony. Niewykluczone, że przekona nas stały ląd i zmienimy plany… choć ja zdecydowanie zakochany jestem w wyspach.

Wyjazd był super, ale podróż… opiszę wam to w kolejnym artykule. To było przeżycie 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *