Pierwsze schody z hiszpańskim

Ogólnie przyjęło się, że język hiszpański jest bardzo prosty. Takie właśnie było moje nastawienie od samego początku nauki. W sumie postępy były dość szybkie i całkiem fajnie szedłem (w sumie to nawet idę dalej) do przodu. Szybko wyszedłem przed szereg, który narzucało mi DuoLingo i zacząłem na własną rękę dokładać sobie nowy materiał. Naturalną rzeczą na początek była odmiana czasowników: ja, Ty, on, my itd. Faktycznie jest to dość proste. Regularne czasowniki dzielą się na 3 grupy. Różnią się końcówką w bezokoliczniku: -ar, -er, -ir. Odmiana ma swój schemat i jest fajnie. Oczywiście jest też trochę tych nieregularnych i je trzeba wykuć na pamięć… no ale to było jasne, że musi tak być.

Np. czasownik „pić” – beber. Posiada on końcówkę –er i odmienia się go następująco:
yo bebo
tu bebes
el/ella bebe
nosotros bebemos
vosotros bebeis
ellos/ellas beben

No i fajnie. Szybko to załapałem, bo umówmy się… nie potrzeba do tego iście wybitnych zwojów mózgowych, ale… No właśnie. Jest jedno „ale”. Później wszedłem na stronę z odmianą by sprawdzić czy dobrze odmieniam jakiś tam czasownik. Wiecie co się tam okazało? A no to, że to tylko jedna z odmian. Każdy czasownik ma kilkanaście (?!?!) różnych odmian. Nie mam pojęcia nawet do czego one służą, ale widzę, że to nie będzie takie proste jak już to sobie założyłem 🙂 No ale cóż… nie można składać broni i trzeba iść dalej. Może okaże się, że te kolejne odmiany pójdą tak samo łatwo jak ta pierwsza. Tej wersji się trzymam 🙂

5 Comments

  1. To sa rozne czasy i tryby np. przypuszczajace. Pomalu dasz rade. Z czasow przeszlych wybierz sobie na poczatek jeden i wykuj odmiany. Np perfecto: ho bebido, has bebido, ha bebido, proste bo odmieniasz tylko haber 🙂 Przyszly tez jest prosty: voy a beber, vas a beber, va a beber itd. Nie musisz wszystkich czasow ani trybow znac na poczatek. Z subjuntivo bedzie najtrudniej ale to zostaw na koniec. Powodzenia

    1. Faktycznie nie wygląda to źle:) Ja mam ten problem, że blokuje mnie w mówieniu to, jak mam świadomość, że coś mówię nie optymalnie. Że można by powiedzieć to inaczej. Wiem, że i tak zostanę zrozumiany, ale jednak chciałoby się od razu perfekcyjnie 🙂 Oczywiste jednak, że nie od razu Rzym zbudowano i trzeba powoli… a te Twoje przykłady faktycznie dają nadzieję, że może nie być tak ciężko jak wskazywała na to ilość tych wszystkich odmian:) Dzięki!

  2. Chcesz mówić optymalnie w obcym języku a nie potrafisz tego zrobić w ojczystym… Chociażby jak „nie” z przymiotnikami – piszemy razem. Twoja wypowiedź: „mam ten problem, że blokuje mnie w mówieniu to, jak mam świadomość, że coś mówię nie optymalnie.” Czyli widzisz. Jesteś Polakiem, uczysz się tego języka od dzieciństwa a nadal nie potrafisz… także myślę, że trzeba nieco wyluzować i po prostu nauczyć się w obcym języku dogadać. Szczególnie, ze na kanarach jest sporo emigrantów. Nie wspominając o dużej ilości napływających, którzy o kulturze europejskiej w ogóle nie słyszeli. Robi się powoli getto kanaryjskie. Czas chyba wyjeżdzać a nie się osiedlać… Ciężko przejść bez zaczepek i agresji, szczególnie w tych rejonach gdzie chcesz się osiedlić. Nie ma na to szans. Spóźniłeś się przynajmniej kilka lat

    1. Z tym językiem to faktycznie… tu mnie masz. Dałem plamę z tym „nie”:) A co do reszty… faktycznie jest tak źle? To pierwsza tego typu opinia z jaką się spotkałem. Do tej pory relacje były raczej pozytywne. A tu zaczepki, agresja… hmmm.

      1. Najlepiej pojechać na dłużej na próbę i samemu ocenić. Ja wiem tylko, że 15 lat temu nawet nie myslalem o tym aby zamykac auto, chowac cos do bagaznika zeby nie kusiło. Teraz sprawdzam 2 razy bo o brak szyby i rzeczy po powrocie nietrudno. To samo w sklepach nikt nie myslal o tym aby robic zabezpieczenia produktow. Teraz masz juz na nieco drozszych butelkach chipy. Marokanczycy kradna na potege i maja wszystko w nosie. To samo z apartamentami, wez zostaw pusty bez podpiecia do ochrony i alarmow to masz raczej pewne, ze za kilka dni wprowadzi ci sie ktos i juz go nie wyrzucisz – i to nie w jakis odleglych rejonach jak kiedys – jak miales w srodku niczego mieszkanie. Normalnie w centrum kurortu. Jak juz wejdzie moze mieszkac w twoim mieszkaniu – trudna procedura eksmisji. Dlatego wszyscy zakladaja alarmy z powiadomieniami zamykaja szczelnie okna, drzwi. Kiedys bylo beztrosko teraz na kazdym kroku musisz sie pilnowac. Kiedys mowili ze w PL nie mozna nic zostawic bo ukradna. Teraz jest odwrotnie. Bardzo duzy naplyw ludzi z Afryki zrobil swoje. W coraz wiekszej ilosci miasteczek tworza sie getta. Zreszta juz na glownych ulicach placach masz tylu sprzedajacych cokolwiek ze nie idzie sie opedzic. Kiedys to byl folklor, bylo milo, mozna bylo pogadac. Nikt sie nie stresowal. Teraz jak odmowisz to sa tak natarczywi ze odechciewa sie spaceru, a sproboj sie nie odzywac w ogole to jeszcze gorzej. Albo grzecznie odmawiasz po Hiszpansku a oni do ciebie twardo po angielsku bo sporo nawet nie rozumie hiszpanskiego. I za 2 kroki masz nastepnego – i taka sciezka zdrowia- jak w krajach arabskich na wczasach, nie mozna wyjsc z hotelu bo cie wykoncza. Tu juz jest podobnie. Jedziesz autobusem to uswiadamiasz sobie ze jestes jedyna biala osoba w caly autobusie 😉 Cos jak w metrze w Anglii do niektorych dzielnic. Jest duzy narastajacy problem i kazdy kto tam mieszka ci to powie. Tylko dziwne jest to ze mowia „mamy duzy problem z Marokanczykami, krada, wlaza do domow, gwalca” ty odpowiadasz no tak widac duzy problem z emigrantami. I od razu mowia nie no emigracja nie jest problemem – bo sobie uswiadamiaja ze sami sa emigrantami i juz mowia, wiesz nie jest az tak zle. Sami sobie proboja wmowic ze jest super bo jeszcze ich wywala. Tylko jest roznica miedzy emigracja gdzie ktos pracuje uczciwie a zwykla kradzieza i bezczelnym zachowaniem. Raczej nikt pracujacych ludzi nie odesle, ale wiekszosc sie boi szczegolnie z krajow „nowej unii”. No ale puki co raczej Hiszpania z UE nie wychodzi…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *