Na początek urlop

Do przeprowadzki jest sporo czasu. Na razie to wszystko wydaje się odległym planem, do realizacji którego jeszcze długa droga. Najważniejsze, że z każdym dniem jest coraz bliżej. By podładować akumulatory i podsycić zajawkę całą sytuacją, postanowiliśmy zaplanować listopadowy urlop właśnie na Gran Canarii. Nie myśląc długo poszukaliśmy optymalnie tanich przelotów, a jak już je wykupiliśmy to trzeba było zająć się szukaniem jakiegoś lokum. Do tej pory wszystkie moje wojaże planowane były przez Booking.com. Tym razem postanowiliśmy sprawdzić konkurencyjną platformę jaką jest Airbnb. Nigdy wcześniej nic przez ten serwis nie rezerwowałem, więc to będzie spora niewiadoma. Czy wszystko pójdzie jak trzeba? Czy nie będzie jakichś nieprzewidzianych problemów? Miejmy nadzieję, że nie.

Zarezerwowaliśmy przyjemny, jak wygląda z opisu i zdjęć na stronie, bungalow w miejscowości San Agustin de Tirajana. Czyli w okolicy, w której zamierzamy się osiedlić po przeprowadzce. Nie koniecznie tam, ale jest to jedno z miejsc branych pod uwagę. San Agustin, Playa del Ingles, Maspalomas… ogólnie południe wyspy. Tak więc czeka nas swoisty rekonesans okolicy. To nie będzie zwykły urlop… to będzie wczuwanie się w klimat miejsca, w którym spędzimy duuuużo czasu… które będzie naszym domem.

Lecimy na tydzień, więc wszystkiego na pewno nie zdążymy zobaczyć, ale postaramy się skorzystać jak najlepiej się da. Sam przelot też będzie ciekawy, bo pierwszy raz czeka nas tak długa przerwa w locie. Mamy przesiadkę w Madrycie i będziemy tam musieli koczować na lotnisku przez prawie 7 godzin:/ Przesiadka jest w nocy, więc nic konstruktywnego w tym czasie nie damy rady porobić. Mimo wszystko na pewno będzie super przygoda i na pewno przywieziemy dużo zdjęć i historii, które z pewnością tu przedstawimy. Już nie mogę się doczekać 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *