Dlaczego „na Kanary”?

Pewnie zastanawiacie się o co w tym wszystkim chodzi?
Otóż blog przedstawia realizację mojego projektu… marzenia, które z czasem przeistoczyło się w plan, który bez wątpienia zostanie zrealizowany. Nie dopuszczam innej opcji. Maksymalnie do dnia 13 maja 2021 roku przeniosę się z życiem na Gran Canarię. Tam osiedlę się, będę żył i pracował zdalnie. Na szczęście mój zawód sprzyja takiej formie współpracy (jestem programistą), więc chociaż z tym nie powinno być problemu. Pozostało tylko uczyć się języka, bo nigdy nie miałem styczności z hiszpańskim. Na szczęście jest on podobno jednym z łatwiejszych do opanowania.

Niestety muszę podszkolić też angielski. Jest on nieodzowny by móc szukać zdalnych zlecenie na świecie. Nie chcę ograniczać się tylko do rynku polskiego. Znacznie łatwiej znaleźć ciekawe zlecenie mając przed sobą rynki całego świata. Jak na razie mój angielski jest na poziomie rozumienia, czytania i ewentualnie napisania czegoś… jako tako. Nie czuję się jednak na siłach by współpracować z angielskojęzycznymi kontrahentami.

Dlatego pierwsze cele przede mną to wziąć się za języki. Potem będą następne.

Na blogu postanowiłem opisywać sytuację na bieżąco. Pisać o nowych pomysłach, przeszkodach… co udało się zrealizować i jak idzie cały projekt. Nawet jeśli nikt nie będzie tego czytał to będę miał fajny pamiętnik z przygotowań. A może ktoś na podstawie moich doświadczeń też wpadnie na podobny pomysł i w czymś mu pomogę swoją historią? Byłoby miło. Zapraszam więc do śledzenia, a także do kontaktu jeśli macie jakieś pytania, sugestie czy po prostu chcecie coś napisać 🙂