Dlaczego akurat Gran Canaria?

Byłem tam na krótkim urlopie, na który wybrałem się w lutym. U nas mrozy około -15 stopni, a tam… a tam bajka. Piękne słońce (rzadko zdarza się, by go tam nie było) oraz temperatura na poziomie 23-26 stopni. W środku naszej zimy. Raj na ziemi 🙂

Wtedy po prostu się zachwycałem. Myśl o przeprowadzce pojawiła się znacznie później. Nie pamiętam konkretnie kiedy to nastąpiło, ale było to jakieś pół roku temu. Przypuszczam, że był to początek 2018 roku. Wtedy naszła mnie myśl, że czemu by nie zamieszkać gdzie indziej? Dlaczego czuję się uwiązany do miejsca. Przecież mam pracę, którą przy odrobinie chęci i samozaparcia mogę wykonywać zewsząd… z każdego zakątka świata.

Wcześniej, przed tym pomysłem, wpadłem na grupę na Facebook’u, która zrzesza takich właśnie ludzi… takich, którzy łączą pracę zdalną z podróżami. To było takim zarzewiem tego pomysłu… takim ugruntowaniem w przekonaniu, że skoro inni mogą to dlaczego niby ja bym miał nie móc? Grupa ta nazywa się „Cyfrowi Nomadzi” i ma całkiem spore grono czynnych userów.

Naturalnym następstwem było pojawienie się wielu pytań. „Ale gdzie?„, „Jakie miejsce byłoby najlepsze?„, „Gdzie czułbym się dobrze?„, „Co jest mi do szczęścia potrzebne?„. Równie naturalne stało się skierowanie swoich myśli ku najpiękniejszemu miejscu jakie udało mi się odwiedzić. Tak właśnie powstał plan by była to Gran Canaria. Podczas mojego pobytu na wyspie, spędzałem czas na jej południu. Hotel znajdował się w Maspalomas, nieopodal rozległych, kultowych wydm. Zastanawiając się „co jest dla mnie ważne?” Uznałem, że jestem typem człowieka, który ceni sobie swobodę, naturę i na pewno zdecydowanie istotniejsze dla mnie są walory klimatyczne, pogodowe, krajobrazowe niż urbanistyczne. Zatłoczone i mocno rozwinięte miasto nigdy nie pokona sielanki otoczonej pięknem natury. Dlatego też mój plan jest jasny… chcę zamieszkać na południu wyspy. Właśnie w Maspalomas lub w okolicach. Nie ciągnie mnie na lepiej rozwiniętą północ. Do „stolicy” wyspy Las Palmas. Pewnie tam byłoby łatwiej o pracę czy inne dogodności dużego miasta, ale skoro i tak zamierzam pracować zdalnie to ten argument nie ma szans w opozycji do piękna południa.

Pewnie można by się czepiać, że przecież nie widziałem innych miejsc… nie widziałem nawet innych wysp. Dlaczego więc uparłem się, że ma to być ta Gran Canaria? A może np. na Teneryfie byłoby lepiej? I wiecie co? Może i tak, ale… mam to gdzieś. Jeśli wiem, że Maspalomas mi odpowiada to nie szukam dalej. Nie zastanawiam się czy gdzieś może być lepiej. Biorę to co mi się podoba, to co wiem, że jest ok… fokusuję się na tym i dążę do tego. Trzeba szybko obrać cel i do niego dążyć, bo inaczej można całe życie szukać celu i nie mieć czasu by do niego dotrzeć.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *