Czy praca zdalna jest konieczna?

Obecnie pracuję na etacie w firmie, która tworzy oprogramowanie dla internetu. Tworzymy różnego rodzaju serwisy internetowe oraz aplikacje mobilne. Moją działką, jak przystało na programistę PHP, jest backend.

Nie wyobrażam sobie, że mógłbym zajmować się czymś innym, bo od początku mojej kariery zawodowej jestem programistą. Dlatego właśnie nastawiam się na pracę zdalną po wyprowadzce. Oczywiście praca zdalna nie jest koniecznością. Z pewnością są inne opcje.

Można na początek złapać jakąś pracę na miejscu. Taka opcja „coś na początek, a później będziemy poprawiać”. Można znaleźć pracę w jakimś hotelu czy innym przybytku turystycznym. Nie będzie to za pewne spełnienie marzeń, ale na początek może być dobrą opcją.

Drugim wyjściem, które na pewno byłoby korzystniejsze, to znalezienie na miejscu pracy zgodnej z predyspozycjami. Branża IT rozwija się wszędzie, więc i na kanarach na pewno potrzebni są programiści. Ta opcja ma plusy (jak spokój psychiczny o zatrudnienie), ale są też minusy. Przynajmniej w moim wypadku minusem jest to, że trzeba znać język. Jeśli nawet nie hiszpański, co pewnie byłoby wskazane, to chociaż komunikatywnie angielski. A jak już wspominałem, z tym u mnie też jeszcze nie jest najlepiej. Opcja ta ma jeszcze pewien minus, może nie dla każdego, ale ja mam w głowie wyidealizowany plan życia. Praca od 9 do 17 nie do końca się w niego wpisuje. Od 9 do 17… to by jeszcze było pół biedy… w tamtejszej kulturze dzień pracy jest niestety dłuższy. W środku dnia jest przerwa… sjesta, która trwa od godziny do trzech. Oczywiście wracając z niej trzeba dobić do ośmiu godzin pracy. W ten sposób wychodząc do pracy na 9 i mając np. dwie godziny przerwy w okolicach południa, pracę kończymy o godzinie 19. To nie brzmi dobrze… nieprawdaż? 🙂

Dlatego właśnie ja jestem mocno nastawiony na pracę zdalną. Praca zadaniowa, gdzie sam pracuję w godzinach jakie mi odpowiadają, a liczy się efekt i termin oddania projektu, a nie to czy akurat teraz jestem przy komputerze. Mam nadzieję, że w mojej obecnej firmie uda mi się przekonać przełożonych by z czasem przejść na ten rodzaj współpracy. Szkoda byłoby gdybyśmy musieli się rozstać, bo pracuje mi się tu naprawdę dobrze.

Niemniej jednak cały czas szukam dodatkowych zleceń, a być może znajdzie się coś co będzie długofalowe i da mi poczucie, że mogę liczyć na pewne zlecenie w dłuższej perspektywie. Z czasem jak podciągnę się z językiem to będzie dużo łatwiej, bo otworzą się nowe rynki… obecnie skupiam się na naszym krajowym podwórku. Nie składam broni i cisnę angielski, bo to, moim zdaniem, jest kluczem do sukcesu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *